Historia, która zaczęła się od koszul i krawatów.

Nie stworzyłem MONARCHY dlatego, że brakowało w internecie kolejnego bloga o modzie męskiej. Stworzyłem ją dlatego, że od ponad dwudziestu lat obserwuję, jak wiele mężczyzna może zmienić w swoim życiu, zaczynając od pozornie banalnej rzeczy: własnego wyglądu. A później odkrywając, że tak naprawdę nigdy nie chodziło wyłącznie o ubrania.

Wszystko zaczęło się ponad dwadzieścia lat temu

Byłem studentem. Miałem głowę pełną pomysłów, niewielki budżet i coraz większą fascynację męską elegancją.

Był początek lat dwutysięcznych. Internet wyglądał zupełnie inaczej, handel elektroniczny dopiero się rozwijał, a dostęp do wiedzy o męskim stylu był nieporównywalnie trudniejszy niż dzisiaj.

Wtedy właśnie wymyśliłem sobie, że otworzę sklep internetowy z męskimi koszulami i krawatami.

Brzmiało całkiem nieźle. Był tylko jeden drobny problem.

Nie miałem ani koszul, ani krawatów, ani pieniędzy, żeby je kupić. Nie miałem dostawców, zaplecza ani doświadczenia w handlu. Miałem za to coś, czego nie dało się kupić: autentyczną pasję do męskiego stylu.

Sam byłem wówczas na początku drogi.

Eksperymentowałem z ubraniami, szukałem własnego wizerunku, próbowałem zrozumieć, dlaczego jedni mężczyźni wyglądają znakomicie w prostych zestawach, podczas gdy inni, pomimo wydawania fortuny na garderobę, wyglądają co najwyżej przeciętnie.

I oczywiście popełniałem błędy.

Mnóstwo błędów.

Przepalałem pieniądze na ubrania, które świetnie wyglądały na sklepowych manekinach, ale zupełnie nie pasowały do mnie. Kupowałem rzeczy pod wpływem impulsu. Źle dobierałem kolory, fasony i proporcje. Zdarzało mi się wychodzić ze sklepu przekonanym, że właśnie dokonałem genialnego zakupu, żeby kilka tygodni później zastanawiać się, co właściwie miałem wtedy w głowie.

Ale uczyłem się.

Powoli zaczynałem rozumieć, że dobry wygląd nie jest kwestią przypadku. Że elegancja rządzi się pewnymi zasadami. Że liczy się nie tylko to, co zakładamy, ale również jak to nosimy.

Internet nie oferował wtedy dzisiejszego bogactwa poradników, filmów i inspiracji. Wiedzy szukało się na forach i w grupach dyskusyjnych. Pamiętam między innymi GoldenLine i publikowane tam propozycje Michała Kędziory, znanego później szerzej jako Mr Vintage. Potrafił pokazywać interesujące kompozycje tworzone z ubrań wyszukanych w second-handach.

To było fascynujące. Okazywało się bowiem, że styl nie wymaga wielkich pieniędzy. Wymaga przede wszystkim wiedzy, wyczucia i odrobiny odwagi.

Ostatecznie pomysł sklepu porzuciłem.

Ale zainteresowanie męskim stylem zostało ze mną na dobre.

Z czasem zrozumiałem, że ubrania są tylko początkiem

Przez kolejne lata mój sposób patrzenia na męski wizerunek mocno ewoluował.

Początkowo interesowało mnie przede wszystkim to, jak wyglądać lepiej. Jak zestawiać kolory, dobierać koszule, garnitury, buty i dodatki. Jak sprawić, żeby wszystko tworzyło spójną, estetyczną całość.

Z biegiem czasu zauważyłem jednak coś znacznie ważniejszego.

Możesz ubrać mężczyznę w najdroższy garnitur świata, a on nadal nie będzie miał klasy.

Bo klasę widać nie tylko w ubraniu.

Widać ją w sposobie, w jaki mężczyzna wchodzi do pomieszczenia. W tym, jak się porusza, jak mówi i jak słucha. Jak traktuje kobiety, znajomych, współpracowników i zupełnie obcych ludzi. Jak reaguje w trudnych sytuacjach. Czy dotrzymuje słowa. Czy potrafi zachować spokój, kiedy inni tracą panowanie nad sobą.

Widać ją w kulturze osobistej, inteligencji emocjonalnej, pewności siebie i charakterze.

W pewnym momencie zrozumiałem, że moja fascynacja modą była tak naprawdę początkiem znacznie dłuższej drogi.

Drogi do budowania siebie jako mężczyzny.

Ubrania stały się jednym z narzędzi. Pomagały mi wyrażać własną osobowość, nabierać pewności siebie i świadomie kreować wizerunek. Ale z czasem coraz ważniejsze stawało się to, co kryje się pod dobrze skrojoną marynarką.

Charakter. Wartości. Wiedza. Obycie. Odpowiedzialność.

Dziś wiem, że prawdziwa elegancja zaczyna się tam, gdzie kończy się samo ubranie.

„Stary, też chciałbym tak wyglądać. Tylko nie mam do tego głowy”

Przez lata wielokrotnie słyszałem od znajomych podobne komentarze.

„Chciałbym mieć tak jak ty. Umieć dobrze dobrać ciuchy, fajnie wyglądać, mieć taką klasę. Tylko ja kompletnie się na tym nie znam. Nie mam cierpliwości do zakupów, wkurwia mnie chodzenie po sklepach. Stać mnie, żeby dobrze się ubierać, ale nie mam pojęcia, jak to zrobić”.

I właśnie te rozmowy zaczęły przypominać mi o pomyśle sprzed ponad dwudziestu lat.

Bo przecież takich mężczyzn jest mnóstwo.

Facetów inteligentnych, ambitnych, przedsiębiorczych. Ludzi, którzy świetnie radzą sobie w pracy, prowadzą firmy, rozwijają kariery, realizują pasje i potrafią podejmować naprawdę trudne decyzje.

A jednocześnie stają przed szafą i nie wiedzą, co z czym połączyć.

Mają pieniądze, ale nie mają czasu. Mają chęci, ale nie mają wiedzy. Chcieliby wyglądać lepiej, jednak nie zamierzają poświęcać weekendów na bezcelowe wędrówki po galeriach handlowych.

I doskonale ich rozumiem.

Nie każdy musi pasjonować się modą. Nie każdy powinien znać rodzaje kołnierzyków, różnice między konstrukcjami marynarek czy zasady łączenia faktur.

Tak samo jak nie każdy musi znać się na samochodach, winach czy zegarkach.

Ale każdy może korzystać z wiedzy kogoś, kto poświęcił temu sporą część swojego życia.

I właśnie po to powstaje MONARCHA. Żebyś nie musiał uczyć się wszystkiego na własnych błędach.

Żebyś mógł ominąć kosztowne pomyłki, nietrafione zakupy i lata eksperymentowania. Żebyś szybciej odkrył własny styl i nauczył się świadomie budować swój wizerunek.

Nie zamierzam robić z Ciebie znawcy mody.

Chcę pomóc Ci stać się mężczyzną, który po prostu dobrze wygląda, dobrze się czuje i wie, dlaczego.

Chcę ubierać mężczyzn, a nie ich przebierać

Muszę przyznać, że mam pewien problem ze sporą częścią współczesnej mody męskiej, a zwłaszcza z tym, jak bywa prezentowana w internecie.

Czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy tak bardzo próbują udowodnić swoją oryginalność, że zupełnie zapominają o elegancji.

Kolor goni kolor. Wzór walczy ze wzorem. Dodatki konkurują ze sobą o uwagę, a właściciel całej stylizacji zaczyna przypominać wystawę sklepową, na której ktoś postanowił zaprezentować wszystko naraz.

Oczywiście, moda jest formą ekspresji. Szanuję indywidualność, kreatywność i odwagę. Nie mam nic przeciwko eksperymentom.

Ale osobiście wolę coś zupełnie innego.

Moją estetykę znacznie lepiej oddaje styl Toma Forda.

Prostota. Świetne proporcje. Dobre materiały. Perfekcyjne dopasowanie. Minimalizm z charakterem.

Bez zbędnego hałasu.

To ten rodzaj elegancji, w którym mężczyzna nie musi krzyczeć ubiorem, żeby zwracać na siebie uwagę.

Wchodzi do pomieszczenia i po prostu wygląda znakomicie.

Nie dlatego, że ma na sobie piętnaście modnych elementów. Dlatego, że wszystko do siebie pasuje. Jest przemyślane, spójne i naturalne.

To właśnie filozofia, którą chcę promować.

Nie chodzi o to, żeby być najbardziej kolorowym facetem w towarzystwie. Chodzi o to, żeby być jednym z najlepiej ubranych, bez potrzeby udowadniania tego komukolwiek.

Mniej popisywania się. Więcej jakości.

Mniej przebierania. Więcej ubierania.

Mniej ślepego podążania za trendami. Więcej własnego stylu.

Czy naprawdę musimy coraz bardziej obniżać standardy?

Kiedy patrzę na to, w jakim kierunku zmierza współczesna moda codzienna, trudno mi pozbyć się wrażenia, że jako społeczeństwo coraz częściej mylimy wygodę z bylejakością.

Oczywiście, nie tęsknię za czasami, kiedy człowiek musiał zakładać garnitur, żeby wyjść z domu. Sam uwielbiam wygodne, swobodne ubrania. Nie uważam też, że elegancja musi oznaczać formalność.

Ale pomiędzy swobodą a niedbałością istnieje ogromna różnica.

Dzisiaj coraz częściej bylejakość sprzedaje się nam jako modę, przesadę jako indywidualizm, a chwilowe dziwactwa jako odwagę.

Mam wrażenie, że w wielu miejscach przestaliśmy wymagać od siebie choćby odrobiny estetyki.

Niepokoi mnie również wszechobecna jednorazowość. Ubrania mają być tanie, modne przez jeden sezon i szybko zastępowane kolejnymi. Liczy się ilość, nie jakość. Logo, nie materiał. Trend, nie ponadczasowość.

A przecież można inaczej.

Można mieć mniej ubrań, ale lepszych. Kupować świadomie. Wybierać rzeczy, które będą dobrze wyglądały nie tylko w tym sezonie, ale również za pięć czy dziesięć lat.

Można zbudować garderobę, w której poszczególne elementy naturalnie do siebie pasują.

I wbrew pozorom wcale nie trzeba wydawać na to fortuny.

Czasem dobra stylizacja kosztuje mniej niż przypadkowy zestaw drogich, markowych ubrań.

Pieniądze mogą kupić luksusowe rzeczy. Nie kupią jednak gustu.

Dlatego chcę pokazywać, że elegancja nie musi być ani droga, ani sztywna, ani zarezerwowana dla wyjątkowych okazji.

Może być codziennością.

Polak z klasą. Czy to naprawdę takie trudne?

Jest jeszcze jedna rzecz, która od dawna siedzi mi w głowie. I przyznam, że chyba coraz mocniej motywuje mnie do rozwijania tego projektu.

Chciałbym, żebyśmy wreszcie zaczęli zmieniać wizerunek polskiego mężczyzny.

I nie chodzi mi wyłącznie o to, jak Polacy są postrzegani za granicą. Chodzi również, a może przede wszystkim, o to, jak postrzegamy samych siebie.

Zbyt często słyszę od kobiet mało pochlebne opinie o polskich facetach. Że niechlujni, że nie potrafią się ubrać, że brakuje im ogłady, stylu i kultury osobistej. Że bywają buraczani, niezadbani i zwyczajnie nieatrakcyjni.

A chwilę później słyszę zachwyty nad Włochami.

Bo Włoch potrafi się ubrać. Bo ma styl, klasę, pewność siebie. Bo umie nosić koszulę, dobrać buty, zadbać o fryzurę i zapach. Bo nawet kiedy wygląda swobodnie, robi to z jakąś naturalną elegancją.

Oczywiście, to stereotypy. Nie każdy Włoch jest ikoną stylu, tak samo jak nie każdy Polak chodzi w rozciągniętym T-shircie i przypadkowych butach.

Ale trudno udawać, że te opinie nie istnieją.

I wiecie co? Trochę mnie to wkurza.

Nie dlatego, że mam cokolwiek przeciwko Włochom. Wręcz przeciwnie, ich swoboda i podejście do elegancji są dla mnie inspirujące.

Wkurza mnie to, że jako Polacy mamy ogromny potencjał, a tak często zupełnie go nie wykorzystujemy.

Przecież mamy wszystko, czego potrzeba, żeby wyglądać znakomicie.

Nie brakuje nam atrakcyjnych mężczyzn, świetnych sylwetek, charakteru, inteligencji ani ambicji. Nie brakuje nam też dostępu do dobrych ubrań, kosmetyków czy wiedzy.

Czasami brakuje jedynie świadomości, odrobiny wyczucia i przekonania, że warto o siebie zadbać.

I właśnie to chciałbym zmieniać.

Marzy mi się Polska, w której dobrze ubrany, zadbany i kulturalny mężczyzna jest czymś zupełnie naturalnym, a nie wyjątkiem zwracającym na siebie uwagę.

Chciałbym, żeby polscy faceci przestali traktować elegancję jak coś obcego, zarezerwowanego dla bogaczy, celebrytów czy wyjątkowych uroczystości.

Żeby potrafili dobrze wyglądać w pracy, na randce, na wakacjach i podczas zwyczajnego niedzielnego spaceru.

Żeby kobiety mogły z dumą powiedzieć, że polscy mężczyźni mają styl. Że potrafią zadbać o siebie, mają klasę i wiedzą, jak się zachować.

Żebyśmy nie musieli z zazdrością patrzeć na włoską sprezzaturę, francuską nonszalancję czy brytyjską elegancję, bo sami potrafilibyśmy stworzyć własny, rozpoznawalny standard.

Nie chcę, żebyśmy kopiowali Włochów.

Chciałbym, żebyśmy jako Polacy zaczęli być równie dobrą inspiracją dla innych.

A przede wszystkim, żeby za dobrze ubranym mężczyzną stał ktoś, kto swoją postawą i zachowaniem potwierdza tę klasę.

Wiem, że jeden blog nie zmieni wizerunku całego narodu.

Ale wierzę w małe kroki.

Jeżeli dzięki temu projektowi jeden facet zacznie zwracać większą uwagę na swój wygląd, drugi nauczy się świadomie kupować ubrania, trzeci odkryje przyjemność płynącą z elegancji, a czwarty zrozumie, że kultura osobista jest równie ważna jak dobrze dobrany garnitur, to już będzie coś.

Bo może właśnie w ten sposób zaczyna się większa zmiana.

Od jednego mężczyzny, który postanawia wymagać od siebie trochę więcej.

Chciałbym dołożyć swoją cegiełkę do tego, żeby określenie „Polak z klasą” przestało być czymś wyjątkowym. Żeby stało się czymś oczywistym.

Diabeł tkwi w szczegółach. A męski styl właśnie z nich się składa

Zawsze fascynowało mnie, jak niewiele potrzeba, żeby całkowicie odmienić charakter męskiego wizerunku.

Dobrze dobrany zegarek. Skórzany pasek. Ciekawe oprawki okularów. Subtelna biżuteria. Odpowiednio zawiązany szal. Piękne buty. Zapach, który zostaje w pamięci.

Niby drobiazgi.

A jednak to właśnie one często odróżniają mężczyznę po prostu poprawnie ubranego od tego, który naprawdę ma styl.

Nie chodzi o to, żeby obwiesić się dodatkami niczym choinka. Przeciwnie. Chodzi o umiejętność wyboru tych kilku elementów, które budują charakter całej stylizacji.

To trochę jak komponowanie dzieła sztuki.

Każdy szczegół ma znaczenie. Kolor, faktura, proporcja, kontrast. Ale najważniejsze pozostaje to, jak wszystkie te elementy współgrają ze sobą.

I właśnie w taki sposób chcę patrzeć na męski wizerunek. Całościowo.

Marzy mi się, żeby mężczyźni znów zaczęli przykładać większą wagę do własnej prezencji. Żeby potrafili wyglądać równie dobrze jak eleganckie kobiety, z którymi pojawiają się na kolacjach, przyjęciach czy ważnych uroczystościach.

Żeby byli dla nich równie stylowymi partnerami, a nie przypadkowym tłem.

Żeby potrafili budzić uznanie bez ostentacji.

Nie przez epatowanie pieniędzmi, ale przez wyczucie, smak i naturalną klasę.

MONARCHA. Bo męskość to coś więcej niż wygląd

Minęło ponad dwadzieścia lat od chwili, kiedy jako student marzyłem o własnym internetowym sklepie z koszulami i krawatami.

Przez ten czas zmieniło się niemal wszystko.

Zmienił się internet, rynek, moda i sposób, w jaki żyjemy. Zmieniłem się również ja.

Po drodze zdobyłem doświadczenia, popełniłem mnóstwo błędów, poznałem ludzi, którzy mnie inspirowali, i przekonałem się, że męski wizerunek jest czymś znacznie bardziej złożonym, niż kiedyś sądziłem.

Dziś chcę podzielić się tym wszystkim z innymi.

MONARCHA nie będzie więc wyłącznie miejscem o ubraniach.

Będziemy rozmawiać o męskiej elegancji, klasyce i współczesnych trendach. O dobrych butach, zegarkach, perfumach, kosmetykach i dodatkach. O tym, jak wybierać rzeczy wartościowe, nie przepłacać i unikać marketingowych pułapek.

Ale chcę pójść znacznie dalej.

Będziemy rozmawiać o kulturze osobistej, dobrych manierach, relacjach, pewności siebie i sztuce prowadzenia rozmowy. O rozwoju, dojrzałości, odpowiedzialności i tym, co właściwie oznacza być wartościowym mężczyzną we współczesnym świecie.

Nie zamierzam udawać, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Sam nadal się uczę, zmieniam poglądy, odkrywam nowe rzeczy i popełniam błędy.

I chyba właśnie na tym polega rozwój.

Nie na osiągnięciu jakiegoś wyimaginowanego ideału, ale na konsekwentnym stawaniu się lepszą wersją siebie.

Nie chciałbym też, żeby MONARCHA stał się kolejnym miejscem, w którym ktoś (czyli ja) będzie pouczał mężczyzn, jak powinni żyć.

Wolę inspirować niż pouczać. Pokazywać możliwości zamiast narzucać gotowe rozwiązania. Dzielić się doświadczeniem, które każdy będzie mógł wykorzystać na własny sposób.

Bo nie chodzi o to, żeby wszyscy wyglądali, mówili i zachowywali się tak samo.

Chodzi o to, żeby każdy potrafił odnaleźć swoją najlepszą wersję.

Nie musisz być idealny. Ale możesz mieć klasę.

Jeżeli dotarłeś aż tutaj, być może dostrzegasz w tej historii coś znajomego.

Może od dawna chciałbyś zmienić sposób ubierania, ale nie wiesz, od czego zacząć.

Może masz pełną szafę i ciągle nie masz co na siebie włożyć.

Może doskonale radzisz sobie zawodowo, ale czujesz, że Twój wygląd nie do końca odzwierciedla to, kim jesteś i co osiągnąłeś.

A może zwyczajnie interesuje Cię męski styl życia i uważasz, że warto od siebie wymagać trochę więcej.

W każdym z tych przypadków jesteś we właściwym miejscu.

Nie obiecuję, że dzięki tej stronie staniesz się drugim Tomem Fordem, Jamesem Bondem czy bohaterem reklamy luksusowych perfum.

Zresztą nie o to chodzi.

Chcę, żebyś nauczył się być sobą. Tylko bardziej świadomie, stylowo i z większą elegancją.

Żebyś potrafił wejść do sklepu i wiedział, czego szukasz. Żebyś ubierał się dla siebie, a nie dla cudzych ocen. Żebyś czuł się pewnie w dobrze dobranej marynarce, ale równie naturalnie w jeansach i prostym T-shircie.

A przede wszystkim, żeby za Twoim wyglądem stał człowiek, który ma coś wartościowego do zaoferowania.

Bo ostatecznie nie chodzi o to, ile kosztuje Twój zegarek, jaką markę nosisz na metce ani jak drogie perfumy stoją na Twojej półce.

Chodzi o to, kim jesteś, jak traktujesz innych i jakie wrażenie pozostawiasz po sobie, kiedy już wyjdziesz z pomieszczenia.

Dobrze się ubierać to sztuka. Mieć klasę to styl życia.

I właśnie o tym będzie MONARCHA.

Witaj w moim świecie.

Marcin Monarcha

MONARCHA | Understated Luxury